Żyletka

Posted in Bez kategorii on 25 listopad 2009, środa by Iceflame

Obiecywałam sobie przez parę dni z rzędu, że w końcu coś napiszę. Miałam nawet parę tytułów ( od tytułu się zaczyna, potem przychodzą myśli… ) Kiedy wkońcu czuję nastrój by pisać nie pamiętam już tego ważnego czegoś o czym to miało być.

Dopiero teraz wpisuję tytuł notki. Z jakiś tydzień temu miałam długo na gg opis ” dajcie mi żyletkę”. W połączeniu z wszechobecnie znanym moim podłym nastrojem powinno to kogoś zaniepokoić. I zaniepokoiło. Przyjaciółkę, która widuję raz na pół roku i byłego chłopaka, który kiedy widzieliśmy się ostatnio nie umiał udać że to naturalne, że mam kogoś innego i to na serio… Braciszek M. i wszelkie inne istoty na ziemii po prostu miały to w dupie. :)

Każdy lubi przebywac w towarzystwie ludzi szczęśliwych. Prawie każdy. Prawie każdy jest takim wielkim PIEPRZONYM EGOISTĄ, że reaguje tylko wtedy kiedy obawia się że straci dobrą opinię lub szacunek tych, którzych potrzebuje…

SAD, It’ very sad, but it’s very… polish.

Ice pewnie skrzywiłbys sie, że tak naprawdę znów nie piszę co sie u mnie dzieje. Więc piszę. Mój Aniołek walczy z zyciem wraz ze mną. Ostatnio pare razy było cięzko ale kryzysy umacniają tylko nasz zwiazek powoli dając coś na kształt przyjaźni i zaufania… Kocham drania :)  Jest jakieś 60% szans, że od czerwca rzucam studia i od stycznia szukam pracy. Dowiem sie za niedługo a sama decyzja nie zależy ode mnie a od czynników zewnętrznych jak brak na czynsz (upraszczając). Straciłam zaufanie do ludzi. Chyba wszystkich. Aktualnie najbardziej ufam Aniołkowi ale też z dużym marginesem błedu. Czasami czuję sie po prostu tak okropnie że leże, słucham muzyki i ryczę póki mi trochę nie przejdzie. Dużo myślę o Ł., bardzo chciałabym go zobaczyć… Pogadać, zapytać czy jest miedzy nami cały czas tak samo napewno…

Dookoła mnie same śluby. Wszyscy obiecują sobie, że do smierci a ja zastanawiam się czy bycie z kimś do śmierci nie byłoby największą karą w życiu. Ironia.  Na uczelni zaczynam lubić tych, których nie lubiłam ( przynajmniej w paru przypadkach ) a bardzo szybko znielubiam całą resztę, w tym tych, których uważałam za ważne dla mnie osoby…

Z co ciekawszych faktów – złamałam palec :D Moje pierwsze złamanie w zyciu. Odkrywam wiele dziwnych rzeczy – że w tak prostej sytuacji gdy złamaniem nie mozna sie zarazić a osoby chodzącej o kulach nie trzeba się bać jest mi w stanie pomóc starsza pani w busie, dresiarz w biedronce, pan z  potrierni – bez moich próśb i bez narzucania się. Nie licz natomiast Wędrowcze na bezinteresowną pomoc rodziny czy znajomych. Im nie przyjdzie do głowy… bo zawsze radziłeś sobie sam…

Coraz rzadziej piszę i w sumie coraz częsciej czuje się źle ( fizycznie – migrena albo alergia, a jak nie to zatoki… zawsze cos). Czy to może mieć związek?

Spojrzenie znad chmur

Posted in Bez kategorii on 25 październik 2009, niedziela by Iceflame

Nokia 6300. podłączone słuchawki. Gdzies z przodu, chociaż nie widać jakies 10 osób, z tyłu za mna jakies 25. Idę. Góry, góry, góry!!! Z prawej, ze zbocza spływaja setki małych strumyczków powstałych z topiacego się śniegu. Po lewej przepaść z widokiem na dolinę wśród pasm górskich. Z góry prazy słonce, w dolinie gęsta mgła. Mam wrażenie, że patrzę z góry na niebo. A więc jestem w raju… Schodzimy w dół a ja chcę spowrotem do góry… Tak dobrze…

W domu… W domu… Michał. Lepiej, powoli lepiej ale troche tak samo. Trochę tak jakby zupelnie inny cel życiowy. Najgorsze ze nie tesknie za nim. A za cialem. I to tylko troche.
W gorach jest ze mną m.in. Braciszek. Dzieki niemu tak fajnie. Tak dobrze. To glupie ale czuje sie bezpiecznie bo on jest, gdy zlapie dola pocieszy, gdy on zlapie dola zarzucę mu rządkiem czekolady. Taki mały przenośny dom. Może pod pewnym względem lepszy od tego nieprzenośnego.
Chyba się znów zmieniam, idę na przód. Przemyślenia chcę zostawić dla siebie, wybacz że piszę tak rzadko Wędrowcze, że ukrywam przed Tobą swe myśli. Wolę zeby zostały tylko w moim sercu, niewypowiedziane. Bo tak bezpieczniej, bo wciąż chcę czuć we włosach wiatr… ;)

Nie myśleć.

Posted in Bez kategorii on 2 październik 2009, piątek by Iceflame

Jesteś nudny? Wedrowcze, zastanów sie zanim odpowiesz. Czy jestes jedna z tych osób, które zawsze się kontrolują, które zawsze panują nad sytuacją? Jedną z tych, co niemal nie popełniają błedów?

A może nie… Może masz mnostwo wad, czasami taki dół, że nie pomaga żadna komedia ani tabliczka czekolady. Może robisz choć czaami rzeczy głupie? Może zakochujesz się co tydzien, moze upiłeś sie na ostniej imprezie? Może wyzwałeś szefa od idiotów albo – jak ja – do egzaminu dyplomowego uczysz się “aż” cztery dni?

Może jesteś KIMŚ? Kimś wyjątkowym.

Ostatnio dużo mi się sni. Mam wrazenie ze śni mi sie to za czym tęsknie – zwiedzam jakies zamki, jezdze rowerem po nieznanych miastach, jem dzikie truskawki i spotykajac przypadkiem dawnego Pana A. wołam go żeby pogadać… Hmmm. Wszystko jest ok. Ale cos jest nie tak, a może nawet nie nie tak ale inaczej.

Wydaje mi się że nie myśle. Że sie cofam. Wydaje mi się że to wina Aniołka. Bycie z nim pochłania mnóstwo czasu. Pranie, sprzątanie, obiadki. Nie dostarcza mi żadnej intelektualnej rozrywki. Jakies tam seriale, jakis tam seks, jakies jedzenie – nawet jesli wszystko jest pierwszej jakosci coraz bardziej czuje ze wypala się mój wewnętrzny ogien. Brak mi tego jak z Killą gadałam o parapsychologii, z Panem A. o literaturze miedzywojennej. Z Łukaszem o zastosowaniu macierzy w modelowaniu jakiś procesów i o naturze męskiej agresji.

Brak mi pytań. Tego żeby ktos chciał wiedzieć jaki jest mój ulubiony kolor. Czy wole róże czy tulipany. Czy uważam, że letnia noc kojarzy sie z zapachem siana a szaleństwo ma kolor żółto-pomaranczowy.

Zostanie jak jest, bo chyba juz nie ma na tym swiecie kogos kto rozumie bez słów, codziennie myje zęby i zmienia skarpetki a jesli sie spoznia to zawsze o tym uprzedzi. Za wymagająca…

W poniedziałek egzamin a ja nie umiem zmusic sie do nauki. Nie umiem. Może to własnie skutek tego że chcę zostać kimś – miec wady i zalety, nie być tak totalnie szara i zwykła.

Ciekawa jestem Marcin czy czasem tu zaglądasz… Wiesz, to troche głupie ale jesli czytasz to Ci powiem – tęsknie za Tobą braciszku :) Tylko ty rozumiesz troche naturę matematyka, studenta i masz podobny do mojego temperament :) Mam nadzieje, ze uda mi sie z Wami wszystkimi na studiach zostac jeszcze te dwa lata…

Czytaj dalej »

Co dalej?

Posted in Bez kategorii tagi on 18 wrzesień 2009, piątek by Iceflame

Witam wszystkich:)

Wasza Iceflame 21 wrzesnia w najblizszy poniedziałek broni dyplomu magistra matematyki – TRZYMAĆ KCIUKI!!!

W dalszej perspektywie – egzamin ustny z elektrotechniki :/ => bleeee ( trzymać kciuki:D )

Najblizszy wolny czas – od 3 października ( Moniś – jesli chcesz wtedy mogę do Ciebie wpaść :) )

Kronika z kolejnego etapu

Posted in Bez kategorii tagi on 7 sierpień 2009, piątek by Iceflame

Duzo sie zmienilo. Tak jak w grze The Sims 3 – skonczyła się ilość dni i jestem na następnym etapie. Urodziny minęły cicho i wręcz niezauważalnie. Jak zawsze wypełnione tym samym, może poza pieczeniem biszkoptu… :) Większość z wielbicieli przypomnień z NK zapomniala, bo celowo przypomnienia tam nie mam :)

Dziś, skupmy sie na dziś. Dziś skończył sie 6 etap TdP i Marek Rutkiewicz został najlepszym góralem. Dziś mam na obiad spagetti – klasyczne bolonese ( czy jak to sie pisze) i zrobilam je sama. Dzis jak od juz dobrego tygodnia nie będe spać w łozku sama. Dziś jak ostatnio naloze obiad aniołkowi a on grzecznie pozmywa. A potem zasiądziemy przed kompem do jakiegos filmu. Jak zawsze. Jak okaze sie nudny – nic straconego… Będzie nawet ciekawiej… ;)

Uczelnia… Nie chcę o niej rozmawiać. Pewnie niesłusznie ale odbieram to jak osobista porazkę. Bo są przy mnie Ci, na których moge liczyć od lat. Ale ci, którzy podobno mieli byc podobni… Mają własne zycie. Zabiegani by wyscignąć resztę szczurów stali się obcy, jak sasiadka z naprzeciwka i pani ze spozywczego.

Internet zawsze pozostaje wierny. Jest jak ojciec – bo zna odpowiedź na kazde pytanie (google.com), jak matka – zawsze pocieszy ( że ktoś inny ma gorzej ;) ).

W sumie jest calkiem ok. Rozwijam się. Szybko idę z wiatrem, może czeka mnie w zyciu coś pieknego? :D

PS. Dziekuje Braciszku że pamietałeś :*

Dziwnie dziwne.

Posted in Bez kategorii tagi on 23 lipiec 2009, czwartek by Iceflame

Milośc jest jak ptak – potrzebuje latać. Tak spiewa Madonna. Miłość. Że zacytuję pewna ksiązkę : ” skoro eskimosi maja ponad 100 określen na rózne rodzaje sniegu, który decyduje o ich życiu,  dlaczego my mamy tylko jedno słowo na miłość?”

Czytaj dalej »

Szybka refleksja

Posted in Bez kategorii tagi on 23 czerwiec 2009, wtorek by Iceflame

Jak to jest ze majac teoretyczny kontakt z setkami przystojnych mężczyzn – a tak, mam, wielu do mnie pisze :P – ignoruję zawsze tych samych, wybieram zawsze ten sam typ. :) Czy ludzie nigdy nie ucza się na błedach???
Praca magisterska leży ale druga sesja postępuje. Pierwsza sesja juz zamknieta. Konto w banku zmienione. Powolna długa droga ku wyjściu na prostą trwa. Walka z niechęcią do budzenia się – trwa ale przegrywam. sny sa piękniejsze od dni, nawet jak wpadnie Kociak.

“Taking Chance’ ”

Posted in Bez kategorii on 18 czerwiec 2009, czwartek by Iceflame

Nie było krwi, nie było efektów specjalnych. Właściwie nie było akcji. A film dostaje ode mnie 10/10. Ryczałam jak głupia. Nie szło sie oderwać od ekranu. W połowie filmu przyszedł mój brat i widzi że siedze z chusteczkami. Powiedział “I jak film? Mi tez sie oczy spociły…”
Polecam. Jesli masz czas by usiąść przed ekranem bez tego biegu jaki nas otacza… Musisz to zobaczyć. Jesteś Mu to winnien.

[*] [*] [*]

moja twoja rodzina

Posted in Bez kategorii on 9 czerwiec 2009, wtorek by Iceflame

Mega wkurw. Tylko tak to mozna określić. Mam ochote szczelić im w twarz a znam ich przelotnie dopiero miesiąc. Tzw. przyszli teściowie. A moze jednak nie teściowie? Albo ja albo oni.

!!! krew sie we mnie gotuje.

gorący chłopak

Posted in Bez kategorii on 31 maj 2009, niedziela by Iceflame

Piątek wieczorem. Sprzatam pokój. Potem robię obiad. Co chwilę patrzę w okno. Nie ma go. Nie ma go. No k*** gdzie on jest?!? Robie dwa rysiące rzeczy nie wymagajacych myślenia az w koncu poddaje sie i rzucam z komórka przed telewizorem. O 20.30 postanawiam zadzwonić i wiem, że po prostu nie wypuscili go jeszcze z prracy. Stoi i na deszczu i pracuje. Zabije, zabije jego szefa jak nic, no trudno. Czeakm. w końcu przychodzi. Przemoczony, głodny, siedem i pół nieszczęścia a mi pęka serce…
Kladziemy się spać, jedno obok drugiego. Dobrze mi, tak mi dobrze. Slodki sen, sen nieprzespany.
Budzę się rano, wstaję. On budzi sie powoli. Wygląda tragicznie, WC, gorzka herbata. Spi na moim łozku i moja mama i brat biegaja dookoła niego. Martwia się, zmeczona, jest 12 w sobote a ja jestem wykonczona. Gorączka grubo ponad 38 a ja nie ma w domu żadnych leków. Kocham drania i nie umiem mu pomoc. Koszmar.
W koncu wyslalam brata do aptaki i polozylam sie obok niego wpychając w niego duze ilosci wody. Parę godzin zmagan zeby spadla temperatura, kurcze, goracy chlopak. Jego skóra wrecz parzy. Masakra. Jestem taka zmeczona. W miedzy czasie jakies smsy od znajomych, ten cos tam chce, ta w zyms tam nie moze pomoc, cos tam jest wazniejsze. Zostaje sama z moimi myslami, setki mysli i taka zmeczona… W koncu troszke lepiej – nowa fala goraczki powoli ustepuje, a ja zasypiam. Budze sie dzis rano – fizycznie ok a psychicznie wciaz taka zmeczona…
Potrzebuje przyjaciela. Przyjaciel potrzebny od zaraz. Potrzebuje… wypłakac się, wyryczec wrecz i zeby ktos poslychal. Że chcę miec z nim dzieci, ze chce juz tak do konca. I zeby ktos powiedzial, czy jestem jeszcze w zwiazku z tym zdrowa psychicznie…

Wasza Iceflame