Na nogach obcisłe dzinsy. Na plecach czarna bluza z kapturem. Wlosy w odcieni brązu rzucają ogniste czerwone błyski. On wrócił, jak stęskniony kochanek, co wraca ZAWSZE , prędzej lub później. WIATR Wiatr we włosach, na twarzy, wiatr w sercu. Wywiewa głupie myśli, delikatnie, ciepło otula duszę. Słońce swieci goracymi promieniami i nie moge sie już opanować – biegnę za tym moim jedynym towarzyszem, co pragnie tego co ja – WOLNOSCI.
Nie zatrzyma mnie, obieca wszystko, będzie obok, bedzie niósł mnie niemalże na rękach aż staniemy na krawędzi przepaści. I jak zwykle – on skoczy ja nie.
Dobrze mi teraz, tak mi dobrze. Z zapaleniem gardła, z nieoddanymi projektami, z nienormalnym bratem. z chlopakiem,ktory mnie nie kocha. Z moją kochaną siostrzyczką.
Tylko dlaczego to takie trudne, by znależc coś mniej ulotnego niz samotność i letni wiatr?
DOPISEK:
Smak słodko-kwaśny. Życie jak orenżada o smaku landrynkowym albo lody o smaku gumy do żucia – niby jest OK ale jakoś odrzuca od niego tą tandeta taka niewytlumaczalna choć na krótka metę pelna uroku. Bo lody o smaku gumy do żucia są dobre. Ale tylko pierwsza gałka.
Niby nic się nie stało i nie stanie sie nic, aż do końca. A jedno Słońce za jakiś bliżej nie określony czas zamieni się w inne i zmieni znak zodiaku, może nawet kolor wlosów, choć ja tam zdecydowanie wolę brunetów. Bo nic się nie dzieje. I właśnie dlatego jest mi troche źle. Nic się nie zmienia i nawet gwiazdy każdej nocy sa takie same. Każdego dnia tak samo zapieprzam i każdego dnia czuję sie tak samo samotna. Tak samo jak zawsze rozumie mnie moja Sabinka i chyba nikt więcej nie umie osuszyć moich łez. BNo nic się nie zmienia i nawet gdy stoje tak blisko czuje sie taka bezradna. Każdego dnia coraz trudniej kochac mi kogos kto na to zasluguje, kto mnie tak bardzo potrzebuje. Bo zwyczajnie brak mi sił.
I cóz możesz napisac Wędrowcze? Jak ukoisz mój ból? Ból niefizyczny, nienamacalny, nieoczywisty ale tak rzeczywisty i stały jak tylko się da.
I wiesz… Z każdym dniem coraz bardziej za nim tęsknię, tak bardzo mi go brak. I wystarczyłoby żebym tylko mogła zobaczyć go, chocby z daleka, choćby jak kiedys wpaśc do Kropki na jedno piwko. Usiąść po przeciwnej stronie stolika i zachowywać się tak jakbyśmy byli zwykłym rodzeństwem i nic nigdy się nie wydarzyło. Wtedy miałabym siłę. Do wszystkiego. Dziś umieram, nie mam już kogo kochać.