Archiwum dla czerwiec, 2008

Na krawędzi

Posted in Bez kategorii tagi , , on 25 czerwiec 2008, środa by Iceflame

Dziś byłam juz naprawdę blisko. Szłam tą ścieżką nad krawędzią urwiska a w dole czekały anioły by mnie złapać. Jakiż by to piekny mógłł być widok, gdybym tylko wiedziała.

Tak sobie myślę, że w sumie jak będe kiedyś umierać to chciałabym własnie tak – nie wiedziec az do ostatniej chwili. A potem odejść tak szybko i niespodziewanie zostawiając swoje życie takim, na jakie sobie zsłuzyłam.

Dziś mało nie umarłam. Brakowało mi pół godziny i jednego głupiego wydarzenia – np. żeby ktoś zadzwonił do drzwi albo żeby zadzwonil telefon, albo żebym włączyła telewizor. Drzwi od mojego pokoju były niemal zamknięte. Bo przeciąg się robi jak ktoś wchodzi do domu. Minimalny przepływ powietrza akurat był w stronę mojego pokoju i to – być może – uratowało mnie dziś. Poczułam jakiś zaqpach, jakby gaz. Ale w domu instalacje sa szczelne – sprawdzano to wiele razy. Mama wyszła więc nie ma szans by coś zrobiła z gazem.

Okazalo się że jednak zrobiła. Przewracając się, czy tez talerzyk oparła się o kurek gazu. Jak robiła to wiele razy. Tyle że tym razem skapnęłam się troche później, brata nie było w domu. Do kuchni trudno było juz wejsc, w przedpokoju byloby czarno gdyby tylko gaz mial kolor. Cale szczescie mna zapach. Żyje. Mieszkanie wietrzyłam ponad pol godziny na maksymalnym przeciagu.

Płakałam dluzej.

Ja chce zyc, to nie ja mam pierdolonego parkinsona, to nie ja mam 56 lat, to nie ja wyszlam za mąż za jakiegoś gnoja, to nie ja… A jednak.

A jednak anioły istnieją – bez mojego anioła stróża nie mogłabym teraz do Was napisać. A jednak Bóg pozwala byśmy cierpieli, byśmy sami krzywdzili siebie. Nie mam już sił.

Leżę na łóżku i czytam romansidła – jak kiedyś. Myśle o Arku. Jak kiedyś. Tym Pierwszym. Tym jedynym, którego pozwoliłam sobie kochać, jedynym, któremu to powiedziałam tak naprawde – patrzac w oczy. jedynemu za ktorego nawet teraz skoczylabym pod pedzacy samochod by go uratowac. Bo on uratowal mnie, troche inaczej. Tylko dlaczego zostawil mnie samą?

Słodkiego miłego życia sternmayer. Tesknię za Tobą, za twoją siłą, wiem, że rozumiesz.

Jestem.

Posted in Bez kategorii tagi , , , , on 13 czerwiec 2008, piątek by Iceflame

Na ustach zamierają słowa modlitwy. W ciszy rozpraszanej jedynie muzyką i szumem własnego oddechu wszystko okazuje się trudne. Zwłaszcza słowa.
Trudno rozmawiać z ludźmi, którzy są jak bolesne wspomnienie odniesionych porażek.
Trudno robi się własciwie wszystko, gdy nie wie sie po co, a ja nie wiem, i to ze nie wiem nawet mi pomaga – bo może to ma jakis sens a tylko ja nie wiem.

Szukałam zapomnienia, szukałam miłości a i tak wróciło do mnie to co odrzuciłam – dusza samotnika z którą własciwie jest mi najlepiej.

Od wczoraj powoli wracam do tego co zawsze poozostało mi wierne – pokoje mojego swiata zawsze słuchaly mych słów, podróze po cyfrowym zero-jedynkowym swiecie dały mi dużą wiedzę którą doceniłam dopiero ostatnio, tak jak dopiero ostatnio doceniłam wiernośc poznanych tu dusz.

Ostatnio wciąż słysze coś o śmierci. Ludzie mlodzi co powinni żyć pełną piersią walczą z kalectwem, chorobą, sa w śpiączce lub juz na granicy dwóch swiatów i chcą zyć, i tak bardzo chcą zyć że składam im hołd. Za ta ich odwagę.

Marzenia… Marzę by zobaczyć świat. Sama. Nie trzymając nikogo za rękę, martwiąc się tylko o siebie popodróżowac do krajów takich jak Sudan , gdzie w prostocie i ubóstwie czlowiek odnajduje wielką siłe. Jak w książkach Coelho. W lipcu spróbuje odwiedzić Warszawę i porozmawiac z wujkiem ( braciszku przepraszam, ale moge przyjechać dopiero po dwudziestym, wujek wcześniej jest w Oslo… Tak bardzo chciałam cię zobaczyć, no ale trudno… ) Może on mi pomoże spełnic marzenia i uciec ze świata, ktory tak bardzo próbuje wciągnąc mnie w żalosną monotonię walki o pieniądze, o byt, o kazdą godzinę zycia.
Wujek rozumie. Modlę sie skrycie by za rok, gdy skoncze studia ktoś pomógł mi wyjechac z kraju na rok lub dwa i odpocząc od mamy i jej skarg na to że oddycha, zanim moja dusza umrze spragniona wolności. Taki rok za granica może pozwoliłby mi na jakiś start, jakąś nadzieję, że uda mi się gdzies tu kupić mieszkanie, w polsce, wyprowadzić sie w koncu i zrobic kolejną rzecz o której marzę juz wiele lat – zamieszkac w pojedynkę, bez martwienia się o innych, kto coś zje, z możliwością chodzenia nago po swoim domu, posiadania bajzlu we wlasnym pokoju i gotowaniu podług własnego smaku a nie wiecznych pytań czy coś co rózni sie od tradycyjnej, taniej polskiej garkuchni zostanie zaakceptowane w domu do zjedzenia przez mamę.

Sporo we mnie zalu ale sporo i pragnień.

Ostatnia porazka z oblaniem fizyki bardzo mnie zabolala. Kumpela żywcem sie ze mnie śmiała nie wykazując ani odrobiny empatii i delikatnosci, mialam ochote się na nia wydrzeć, że to dopiero pierwszy termin i żeby się wypchała swoimi ocenami, bo stopnie na studiach to jedna z ostatnich rzeczy o jakie po tamtej stronie będzie pytał sie Bóg ale nie powiedziałam nic. Udawałam że smieje sie i ja, z samej siebie. Bo cóz można powiedziec komuś dla kogo najwazniejszy na swiecie jest on i nie liczy sie nic poza tym?

I tak oto koncze długą notkę, której miało nie być. Jednak nie mogę bez bloga życ.
Pojawiły się tu nowe strony – kto chce może poczytać moje wiersze ( patrz linki po prawej). Może za niedługo pojawi sie galeria. Może jeszcze coś wiecej. A może nie. Polecam się na przyszłość – Wasza Iceflame.