Jestem.

Na ustach zamierają słowa modlitwy. W ciszy rozpraszanej jedynie muzyką i szumem własnego oddechu wszystko okazuje się trudne. Zwłaszcza słowa.
Trudno rozmawiać z ludźmi, którzy są jak bolesne wspomnienie odniesionych porażek.
Trudno robi się własciwie wszystko, gdy nie wie sie po co, a ja nie wiem, i to ze nie wiem nawet mi pomaga – bo może to ma jakis sens a tylko ja nie wiem.

Szukałam zapomnienia, szukałam miłości a i tak wróciło do mnie to co odrzuciłam – dusza samotnika z którą własciwie jest mi najlepiej.

Od wczoraj powoli wracam do tego co zawsze poozostało mi wierne – pokoje mojego swiata zawsze słuchaly mych słów, podróze po cyfrowym zero-jedynkowym swiecie dały mi dużą wiedzę którą doceniłam dopiero ostatnio, tak jak dopiero ostatnio doceniłam wiernośc poznanych tu dusz.

Ostatnio wciąż słysze coś o śmierci. Ludzie mlodzi co powinni żyć pełną piersią walczą z kalectwem, chorobą, sa w śpiączce lub juz na granicy dwóch swiatów i chcą zyć, i tak bardzo chcą zyć że składam im hołd. Za ta ich odwagę.

Marzenia… Marzę by zobaczyć świat. Sama. Nie trzymając nikogo za rękę, martwiąc się tylko o siebie popodróżowac do krajów takich jak Sudan , gdzie w prostocie i ubóstwie czlowiek odnajduje wielką siłe. Jak w książkach Coelho. W lipcu spróbuje odwiedzić Warszawę i porozmawiac z wujkiem ( braciszku przepraszam, ale moge przyjechać dopiero po dwudziestym, wujek wcześniej jest w Oslo… Tak bardzo chciałam cię zobaczyć, no ale trudno… ) Może on mi pomoże spełnic marzenia i uciec ze świata, ktory tak bardzo próbuje wciągnąc mnie w żalosną monotonię walki o pieniądze, o byt, o kazdą godzinę zycia.
Wujek rozumie. Modlę sie skrycie by za rok, gdy skoncze studia ktoś pomógł mi wyjechac z kraju na rok lub dwa i odpocząc od mamy i jej skarg na to że oddycha, zanim moja dusza umrze spragniona wolności. Taki rok za granica może pozwoliłby mi na jakiś start, jakąś nadzieję, że uda mi się gdzies tu kupić mieszkanie, w polsce, wyprowadzić sie w koncu i zrobic kolejną rzecz o której marzę juz wiele lat – zamieszkac w pojedynkę, bez martwienia się o innych, kto coś zje, z możliwością chodzenia nago po swoim domu, posiadania bajzlu we wlasnym pokoju i gotowaniu podług własnego smaku a nie wiecznych pytań czy coś co rózni sie od tradycyjnej, taniej polskiej garkuchni zostanie zaakceptowane w domu do zjedzenia przez mamę.

Sporo we mnie zalu ale sporo i pragnień.

Ostatnia porazka z oblaniem fizyki bardzo mnie zabolala. Kumpela żywcem sie ze mnie śmiała nie wykazując ani odrobiny empatii i delikatnosci, mialam ochote się na nia wydrzeć, że to dopiero pierwszy termin i żeby się wypchała swoimi ocenami, bo stopnie na studiach to jedna z ostatnich rzeczy o jakie po tamtej stronie będzie pytał sie Bóg ale nie powiedziałam nic. Udawałam że smieje sie i ja, z samej siebie. Bo cóz można powiedziec komuś dla kogo najwazniejszy na swiecie jest on i nie liczy sie nic poza tym?

I tak oto koncze długą notkę, której miało nie być. Jednak nie mogę bez bloga życ.
Pojawiły się tu nowe strony – kto chce może poczytać moje wiersze ( patrz linki po prawej). Może za niedługo pojawi sie galeria. Może jeszcze coś wiecej. A może nie. Polecam się na przyszłość – Wasza Iceflame.

Odpowiedzi: 7 do “Jestem.”

  1. Madzia Powiedział/a:

    Ja tez JESTEM. Pozdrawiam.

  2. bryła_lodu Powiedział/a:

    hmm, po 20-tym ;P to jeszcze nic straconego, zobaczy się :*

    PS: dobrze, że jesteś :*

  3. “Trudno rozmawiać z ludźmi, którzy są jak bolesne wspomnienie odniesionych porażek” – oj bardzo trudno, dlatego ja wiem ze jesli dziewczyna z ktora teraz sie spotykam wroci do swojego bylego to nie bede moglbyc jej przyjacielem, nie moglbym byc tak blisko a zarazem tak daleko. Fajnie ze napisałas ta notke,ja tez myslalem ze juz nie bede pisal a jednak. Zycze ci aby udało Ci sie na chwile uciec od tego co jest teraz, zebys złapała oddech, nabrała sil. Bo jesli ktos czegos goraco pragnie, to caly wszechswiat potajemnie dziala na jego korzyść. Pozdrawiam

  4. cieszę się, że jesteś ice:) tak relanie i w świecie Icefalme:P

  5. no, bo juz sie balam! Ale przypuszczalam, ze sie pojawisz:-)
    Wyjazd- bardzo dobry pomysł. I wcale nie musi Ci nikt pomagac- w koncu nie ma juz granic! Więc…do dzieła kochana Iceflame!!!:-) Bardzo cieszę się, że jestes! Buziak!

  6. tez chcialabym wyprowadzic sie od rodzicow.. jednak nie wiem czy dam se rade. narazie musze skonczyc szkole. tez juz nie wytrzymuje. tez chcialabym juz bys samodzielna zdana sama na siebie, na swoje pieniadze. Tez marzy mi sie takie male mieszkanko. ale wlasne dla siebie. nikgo wiecej.’ trzeba cos w zyciu osiagnac.. nie mozna cale zycie byc zdanym na laske rodzicow.’ pozdrawiam serdecznie.’ i zycze powodzenia.:) “wiem czego chce i to zdobede.’ dzis swietujemy zycie bo zycie yest swiete! ” :*

Dodaj komentarz