Na krawędzi
Dziś byłam juz naprawdę blisko. Szłam tą ścieżką nad krawędzią urwiska a w dole czekały anioły by mnie złapać. Jakiż by to piekny mógłł być widok, gdybym tylko wiedziała.
Tak sobie myślę, że w sumie jak będe kiedyś umierać to chciałabym własnie tak – nie wiedziec az do ostatniej chwili. A potem odejść tak szybko i niespodziewanie zostawiając swoje życie takim, na jakie sobie zsłuzyłam.
Dziś mało nie umarłam. Brakowało mi pół godziny i jednego głupiego wydarzenia – np. żeby ktoś zadzwonił do drzwi albo żeby zadzwonil telefon, albo żebym włączyła telewizor. Drzwi od mojego pokoju były niemal zamknięte. Bo przeciąg się robi jak ktoś wchodzi do domu. Minimalny przepływ powietrza akurat był w stronę mojego pokoju i to – być może – uratowało mnie dziś. Poczułam jakiś zaqpach, jakby gaz. Ale w domu instalacje sa szczelne – sprawdzano to wiele razy. Mama wyszła więc nie ma szans by coś zrobiła z gazem.
Okazalo się że jednak zrobiła. Przewracając się, czy tez talerzyk oparła się o kurek gazu. Jak robiła to wiele razy. Tyle że tym razem skapnęłam się troche później, brata nie było w domu. Do kuchni trudno było juz wejsc, w przedpokoju byloby czarno gdyby tylko gaz mial kolor. Cale szczescie mna zapach. Żyje. Mieszkanie wietrzyłam ponad pol godziny na maksymalnym przeciagu.
Płakałam dluzej.
Ja chce zyc, to nie ja mam pierdolonego parkinsona, to nie ja mam 56 lat, to nie ja wyszlam za mąż za jakiegoś gnoja, to nie ja… A jednak.
A jednak anioły istnieją – bez mojego anioła stróża nie mogłabym teraz do Was napisać. A jednak Bóg pozwala byśmy cierpieli, byśmy sami krzywdzili siebie. Nie mam już sił.
Leżę na łóżku i czytam romansidła – jak kiedyś. Myśle o Arku. Jak kiedyś. Tym Pierwszym. Tym jedynym, którego pozwoliłam sobie kochać, jedynym, któremu to powiedziałam tak naprawde – patrzac w oczy. jedynemu za ktorego nawet teraz skoczylabym pod pedzacy samochod by go uratowac. Bo on uratowal mnie, troche inaczej. Tylko dlaczego zostawil mnie samą?
Słodkiego miłego życia sternmayer. Tesknię za Tobą, za twoją siłą, wiem, że rozumiesz.
25 czerwiec 2008, Środa @ 9:27
skomentoje tylko ostatni akapit:
bardzo ciezko jest przestac kochac kogos kogo sie kochalo ponad wszystko… wiem to po swpich wlasnych przezyciach… to boli jak cholera… jedyne co moze pomoc to proba przelania uczuc na inna osobe… jesli nie sprobujesz to sie nie dowiesz czy to dziala :)
25 czerwiec 2008, Środa @ 10:20
siostra to dobrze, że nic Ci nie jest… heh, nie masz łatwo, ale ja wierzę w to, że będzie lepiej, u Ciebie, u mnie… więc wytrwałości kochana :*
26 czerwiec 2008, czwartek @ 6:18
“everything happens for a reason”
Każde złe przeżycie jest po to by bardziej docenić dobre kiedy przyjdzie. A przyjdzie bo natura dąży do równowagi ;)
26 czerwiec 2008, czwartek @ 9:03
Drogi Ja :)
W wirtualnym swiecie uzywa się nicków, podpisanie sie jako ” Ja ” jest wbrew netykiecie ;>
A tak poza tym to widze Twoje IP i muszę Ci słonko powiedzieć, że ostatni akapit wcale nie byl o milości. Nie o takiej jakiej myślisz. To po prostu o kimś, kto rozumial, dawal siłe. O przyjacielu, na zawsze przyjacielu…
26 czerwiec 2008, czwartek @ 10:06
cieszę się, że nic się Tobie nie stało, że jesteś nadal z nami.
Ja wierzę, nadejdą dni, które dadzą ci wytchnienie i szczęście:)
W kwestii romansideł- kiedyś je namietnie czytałam, nocami marzyłam, że spotkam tego na ZAWSZE. Przenosiłam sie w świat fantazji ale nie sądzilam ze TEN był tak blisko, obok mnie… Praktycznie na wyciągnięcie ręki. Niedawno się o tym dowiedziałam, że Mbył praktycznie zawsze blisko mnie ale był niewidzialny dla mnie. Mielismy te same grono znajomych ale sie nigdy nie spotkaliśmy dopóki pewna osóbka nie zabawiła się w swatkę.
Przyjaciel, czy prawdziwa miłośc ZAwsze są bliżej niż się mysli.
Buziaki:*
26 czerwiec 2008, czwartek @ 11:40
slonko? :P ja nie przestrzegam zadnych netykiet.nick to nick nigdy niemam takiego jak wczesniej.wszedzie inny.a IP to maly problem bo niekiedy da sie zmienic.
27 czerwiec 2008, piątek @ 11:00
;)
Pozdrawiam serdecznie!
27 czerwiec 2008, piątek @ 11:35
Ja => Masz rację. Dynamiczne IP to częsta rzecz. Ale i tak typuję Cię na okolice Knurowa a stamtąd znamtylko jedną osobę. Jesli zaś jestes mi obcy to przepraszam i bardzo mi miło że czytasz opowiesci z mojego swiata… :)
27 czerwiec 2008, piątek @ 7:38
Ładnie w tym Twoim nowym swiecie… mam nadzieje, ze dobrze sie w nim czujesz i czesciej niz plakac bedziesz sie usmiechac.
Pozdrawiam cieplutko.
28 czerwiec 2008, sobota @ 6:46
witaj:) ciekawa notka. yestes z katowic? pozdrawiam odezwij sie rose655@wp.pl
29 czerwiec 2008, niedziela @ 11:40
gdyby za pomylki karali smiercia to nasz kraj liczyl by mnie osob od pospolitej wiochy :) czytam twoje opowiesci ale pierwszy raz skomentowalem i cieszy mnie to ze nikogo nie urazilo moje zdanie
pozdrawiem
3 lipiec 2008, czwartek @ 12:01
Rety!!! Chwala Bogu, ze wszystko OK!Chyba w takich chwilach człowiek zdaje sobie sprawe, ze chce zyć! A skoro juz to wiesz to prooosze Cie- nie patrz w przeszlość. Buziaki!