Zycie jest krótkie i żal mi kazdej zmarnowanej chwili. Mam ochotę jeszcze na wiecej i wiecej i wiecej a znów musze wykazac się cierpliwościa. Hehe, test charakteru…
Archiwum dla sierpień, 2008
Sen o długich włosach
Posted in Bez kategorii tagi długie włosy, włosy on 18 sierpień 2008, poniedziałek by IceflameWitaj Wedrowcze. :) Czy opowiadalam Ci kiedyś jaki jest mój taki mały fetysz??? Nie? Hehe, no tak, kto zdradza jak na niego jest broń ;) Ale co tam. Powiem Ci. Kocham sie w długich włosach. Oczywiścieu mężczyzn, nie u chłopców. Chociaz większośc chłopców kiedyś staje się mężczyznami :)
Nie wiem do końca dlaczego tak jest. Może to magia skojarzeń. Długie włosy kojarzą mi się z hippisami, wolnością, piosenkami Dżemu i Rockotekami z czasów gdy miałam naście lat. Kojarzą mi się z szeregiem błyszących krążownikow szos o dwóch kołach i kobietami w poszarpanych obcisłych dzinsach. Kojarzą mi sie z ogniem ogniska i gitarą i wydzieraniem sie na głos, z pisaniem wierszy, z hasłem ” zero zachamowań”. Długie włosy, zazwyczaj wewnetrzna niesmialość i lekkie zagubienie w życiu. To typowe cechy niegrzecznych chłopców, którzy jako jedyni potrafią zrobić cos nieokreślonego, co sprawia, że nogi w kolanach mi się uginają. Hehe, słodkie wspomnienia, dużo słodkich wspomień. Słodszych niż miod. Miód który slodzi napar z piołunu – łzy wypłane, załamane serce, zawsze w tym samym miejscu.
Iceflame – nieporawna optymistka. I coz mam poradzić na to, że choć znalazłby sie przystojny ktoś, kto umialby o mnie zadbać, zaopiekować się, kto ma dobrze płatną pracę i stateczną przyszłość, nawet ten ktoś wcale nie jest malo ambitny i moze zobaczyłabym z nim kawałek świata, chc było już takich chetnych z paru – no nie kręca mnie. Nie drży serce, nie krzyczy dusza. I to wcale nie tak, ze wystarcza mi do szczęscia długie wlosy. Jestem znacznie bardziej wybredna, oni też, niestety.
Wędrowcze, odpowiedz mi, bo cię pytam. Rozsądek czy niedoścignione być może marzenia? Poddać się czy probowac do końca?
It’s a secret.
Posted in Bez kategorii tagi faceci, Nowa twarz on 11 sierpień 2008, poniedziałek by IceflameKolejny dzień rozpocząl się równie zwyczajnie jak setki innych dni. Świeciło słońce a owocowa herbata, którą sama sobie zrobiłam rozgrzewała zmysły. Budziła do życia.
Pomimo wszechogarniajacej zwyczajności moje myśli szybowaly daleko, jakies 1,5 godziny drogi stąd, psując całą prostotę i logiczność ukrytą w poranku.
Jak zwykle gdy Go o coś poproszę dostaję to w nadmiarze razem z setka decyzji do podjęcia. Urodziłam sie ciekawa zycia i taka zapewne kiedys umrę.
Spokój i wyważony chłód w jego słowach intrygują mnie i ciekawią. Sama historia i to co mi uczynili powinno mnie obrażać, gdyż okłamano mnie w sposób chamski i despotyczny, jakbym nie miała własnej woli , serca czy nie miała prawa do Prawdy. A jednak nie obraża mnie to. a wręcz przeciwnie – zachęca by rozmawiać, by pytać, by pomóc. Czuję że zostanie mi z tego jedynie żal. Cóż jednak z tego?
W tym samym czasie inne usta szepcą slowa ukojenia. Obiecują opiekę, daja szansę na szczęście i zachłannie pragną miłości. A ja się waham jak gdybym musiała przejśc przez labirynt pełny zdradzieckich puapek.
Słowa niedopowiedziane, historie zamknięte w teczkach. I choc nikt tego nie mówił, wiem, że to jedne z tych rzeczy, których nie powinnam była sie dowiedzieć.
“It’s a secret…” zdają się szeptać kusząco pieczęcie zamykajace zakazana wiedze o ludzkich losach. Łamię je jedną po drugiej.
Magiczna chwila dnia
Posted in Bez kategorii on 8 sierpień 2008, piątek by IceflameSiedzialam przed kompem w wielkim biurowcu na praktykach. Było cos koło dwunastej – samo południe. Za moimi plecami usłyszałam że ktoś wkłada klucz do zamka. Krzyknęłam ” otwarte” i obróciłam sie by zobaczyć kto to.
I wtedy wszedł ON. Blond włosy w kolorze słońca, niebieskie oczy – czyste jak górskie jezioro. Lekko opalona cera i ta przesłodka niesmiałość, taka naturalna. Prowadzony za ręke przez własciciela klucza podszedł do mnie by sie przywitać. Byłam zachwycona. Podałam mu dłoń, powiedziałam cześć zapatrzona w ten mały cud.
Czterolatek podbił moje serce, dziadka zresztą też ma fajnego – przegadaliśmy ostatnio prawie pół godziny :) Aniołek. Cudo. Ja takiego chcę !!! Ech, myślisz Wędrowcze, że będę kiedys chodzic za rączkę z takim własnym małym cudem?
Zakonnica
Posted in Bez kategorii on 3 sierpień 2008, niedziela by Iceflame… i po dlugich perypetiach wsialdam do tego przekletego pociągu. Ostatecznie pospiesznego i wcale nie o tej godzinie co mial byc. Na totalnym zadupiu w Czechowicach – Dziedzicach kwitłam godzine – i tak o godzine za dużo. Wsiadłam próbując znaleźć sporą ilośc wolnej przstrzeni by “pachniec” sobie spokojnie zapachem jeziora… Postanowiłam kusic los w dalszym ciągu – samotnie w jednym przedziale siedziala zakonnica… Oczywiscie zajęlam miejsce obok. On testuje moja cierpliwosc, ja granice mojej perfidii.
Słowa trzymane w gardle spłynęły dumnie-chmurnie na strony zeszytu wziętego specjalnie na kryzysowa chwilę. Byłam wściekła i smutna. Jaka bezczelność! Naprzód ktos traktuje mnie niemal jak swoja własność a potem nawet tyłka nie ruszy zeby się ze mna pożegnac. Pewnie dlatego że zauważył ze trzymam już wówczas nerwy na napietej wodzy. Dlaczego? Badź jak moja Była albo spadaj. Tak zdawały sie mówić wszystkie jego male gesty. A słowa po prostu nie mówily nic szczególnego. Cierpienie skryte w środku. Pieprzony odważny styrachliwy chłopczyk. Mysli że słowa Carpe diem mogą zabic kazdy ból. A one rania tylko, rania wszystkich dookoła…
Ech. No tak, wyżalilam się. W każdym razie – nie będe miec dlugich czarnych włosów jak Twoja Była, nie nauczę się dla Ciebie pływać i nie będe drzeć się na pokaz jednoczesnie uniemozliwiając jakikolwiek sen bardzo fajnemu czlowiekowi :) Taka jestem. Zaakceptuj albo się pierdol. Sam, hehe. To moje myśli ostatnich minut.
Przyjechała siostrzyczka -Sabinka. Posluchała, poopowiadała, dobrze mi. Nie potrzeba mi mężczyzn gdy pod reka mam rodzine – moją rodzinę – przezycia wspolne, wspolne historie, zawsze wierni, przyjaźń co nie zna tajemnic .
I wbrew napisanym wyżej slowom – Mialam fantastyczny weekend. jestem pełna zycia i energii i własciwie bardzo się ciesze ze pojechalam i mnie nie było :) choc nie było idealnie. A co było pieknego? Opowiem, opowiem. Zrobie dopisek. Później. Dzis ide spac, totalnie sama, nikt na mnie nie patrzy, nikt nie czeka. I dobrze. Noc gra w duszy, nooooccc zawsze jest bardziej optymistyczna… ;)