No tak. Od czego by tu… Początki zawsze są trudne. Nie wiadomo nic – co robić, jak zaufać, czy warto… Jakos tak czuję się jakby minęło duzo czasu a była to ledwie chwila. siostrzyczka jest chyba lekko zazdrosna albo zniesmaczona moim trybem dnia lecz coż poradzic… Tak jakoś wyszlo. Ona pojedzie do Anglii po studiach i od dawna było wiadomo że tak naprawde to pojedzie tam sama… Choć do dziś wszyscy twardo twierdza ze nie, tak dla zasady. A ja ma swoje zycie i wiesz co Wedrowcze? Zaczyna sie robić slodko. :)
Czuję sie jakbym w koncu miała rodzinę. Prawdziwą rodzinę – taką z problemami i troskami ale i z ciepłem rodzinnym i serdecznością. Wszyscy mnie lubią i własciwie na koncu języka mam pytanie czy Pani A. świadomie zachowuje sie jak moja przyszla tesciowa czy to tak niechcący :)
I własnie to jest słodkie – ze nie chodzi tylko o niego, tylko ze czuję się jakbym w końcu miala rodziców z ktorymi umiem sie dogadac. Jakbym mogła miec, miec rodzinę. Boże! Tak sie boję o tym marzyć, bo co będzie jesli mi to odbierzesz? I ta ostatnia rozmowa gdzie juz znow balam sie zapytac czy to ma byc sugestia ze chetnie widziano by mnie w ciąży? :)
Ostanio rozmawialam z Nim o tym jakie domki jednorodzinne nam sie podobają – przekomarzalismy się na temat projektów, czułam sie jakby ktos dał mi gwiazdke z nieba. I choć wiem jak wiele ma wad i słabości, choc wiem, ze ja mam ich rownie duzo, choć bardzo się boję to będe walczyc. Bedę studiowac dwakierunki na raz, bede szukac pracy by moze udao sie za rok dwa wyprowadzic. Będe walczyć o siebie na kazdym kroku – dla Niego… :) Dzięki niemu znów nauczyłam się być kobietą. :)