Archiwum dla październik, 2008

… ale taka rozpromieniona jesteś!

Posted in Bez kategorii on 23 październik 2008, czwartek by Iceflame

No tak. Od czego by tu… Początki zawsze są trudne. Nie wiadomo nic – co robić, jak zaufać, czy warto… Jakos tak czuję się jakby minęło duzo czasu a była to ledwie chwila. siostrzyczka jest chyba lekko zazdrosna albo zniesmaczona moim trybem dnia lecz coż poradzic… Tak jakoś wyszlo. Ona pojedzie do Anglii po studiach i od dawna było wiadomo że tak naprawde to pojedzie tam sama… Choć do dziś wszyscy twardo twierdza ze nie, tak dla zasady. A ja ma swoje zycie i wiesz co Wedrowcze? Zaczyna sie robić slodko. :)

Czuję sie jakbym w koncu miała rodzinę. Prawdziwą rodzinę – taką z problemami i troskami ale i z ciepłem rodzinnym i serdecznością. Wszyscy mnie lubią i własciwie na koncu języka mam pytanie czy Pani A. świadomie zachowuje sie jak moja przyszla tesciowa czy to tak niechcący :)

I własnie to jest słodkie – ze nie chodzi tylko o niego, tylko ze czuję się jakbym w końcu miala rodziców z ktorymi umiem sie dogadac. Jakbym mogła miec, miec rodzinę. Boże! Tak sie boję o tym marzyć, bo co będzie jesli mi to odbierzesz? I ta ostatnia rozmowa gdzie juz znow balam sie zapytac czy to ma byc sugestia ze chetnie widziano by mnie w ciąży? :)

Ostanio rozmawialam z Nim o tym jakie domki jednorodzinne nam sie podobają – przekomarzalismy się na temat projektów, czułam sie jakby ktos dał mi gwiazdke z nieba. I choć wiem jak wiele ma wad i słabości, choc wiem, ze ja mam ich rownie duzo, choć bardzo się boję to będe walczyc. Bedę studiowac dwakierunki na raz, bede szukac pracy by moze udao sie za rok dwa wyprowadzic. Będe walczyć o siebie na kazdym kroku – dla Niego… :) Dzięki niemu znów nauczyłam się być kobietą. :)

Dla Ciebie mógłbym zrobić wszystko

Posted in Bez kategorii tagi , , on 17 październik 2008, piątek by Iceflame

notka lekko chamska.

Czytaj dalej »

… i bez zamówienia.

Posted in Bez kategorii tagi , , on 10 październik 2008, piątek by Iceflame

Miniony tydzień nie zostawił mi czasu na sen. Było szybko, było słodko i było obficie. Nie wszyscy lubimy wesela ale wszyscy lubia dobrze sie bawić. Jak zwykle predzej czy później pojawia sie jakies ale. Juz się pojawiło… Wszystko zaczyna sie robic tak bardzo na powaznie. I to w mniej niż tydzień z przyjaciela którego znalam stał się KimśInnym. Jego rodzina, moja rodzina. Jego lęki, moje obawy czy dalabym radę. Patrzę na niego i widzę coś takiego co mial Łukasz, moja pierwsza miłość ( a czasami myślę ze jedyna… ). Oczy pelne są spokoju ale płoną. Długie wlosy, ciemna karnacja. Patrzy na mnie spod swoich okularkow i czuje się jak uczennica przed surowym nauczycielem – zawstydzona :) To takie słodkie. Dba o mnie i nigdy nie zrobiłby mi nic złego. Mogę mu ufać ale jednak sie boję, a z każda wadą, ktora w nim odkrywam coraz bardziej boje sie, że nie umiem kochać. Że moge zranić tak dobrego i cudownego faceta, człowieka. Nie umiem Wedrowcze opisać Ci wszystkich moich obaw… W głowie kołaczą sie myśli które nie mają ujścia. Boże! jak bardzo chciałabym miec teraz Goche pod ręką, chyba zadzwonię do niej jutro do Krakowa. Hmmm.

Gdzieś tam wszystko ma drugie tło… Na pare dni Kami wrociła z Niemiec, nasza paczka widzi ja wesołą rozesmiana i tęskniącą. Żal. Dni spędzane z Madzią i chłopakami z uczelni pełne sa smiechu i głupich dowcipów ( zazwyczaj seksitowskich :P ). Moje studia zaczynaja nabierac tempa – studiuje teraz dwa kierunki na raz i choć malo ambitnie bo staram sie o poprzepisywanie ocen zamiast je popoprawiać to jednak i tak jest troche roboty. Dodatkowo mam wykłady z psychologii – mojego niegdys największego marzenia. Ogrania mnie tęsknota za wolnością, za tym zeby biec nie oglądając sie na nikogo, jak waniliowy liść na wietrze. Czerpac życie garściami nie dając siebie w zamian. Po prostu iść. A tu dopada nas życie – i mnie i Ciebie Wędrowcze – i tak jakoś prozaicznie coraz bardziej przybliza się wizja szukania pracy i to zeby tylko nie upasc tak nisko i nie pracowac w tesco czy zabce. Czlowiek zaczyna nagle jakoś sie wywyższać myśląc wciąz by ustawic sobie zycie. Powoli zapędzam sie w ten chory labirynt cudownego męża, zdolnych dzieci, wielkiego domu, błyskawicznej kariery. Może to za duzo seriali…? A gdzie w tym wszystkim ból, łzy, prawdziwe poznanie swiata…? I jescze troche wciąz kusi by zadzownic do Gardisha i powiedziec ze na bilet na pociag mam i czy zechce towarzyszyc mi w wedrówce ku odnalezieniu samego siebie… Wiem ze zgodzilby się bez zastanowienia. Bez wahania. Czytaj dalej »

Na zamówienie

Posted in Bez kategorii tagi on 9 październik 2008, czwartek by Iceflame

Notka na zamówienie:)

Pytanie: Gdybym mogła cofnąć czas gdzie i dlaczego bym go cofnęła?

Odpowiedź: Ale nie mogę…

No tak… Ale gdyby jednak… Och, jako pierwsza myśl co do cofania czasu narzucają sie same te setki błedow zyciowych popełnionych i przecierpianych. Było tego trochę, z gatunku tego co bolało. Że nie poszlam odwiedzić ojca w szpitalu na jego imieniny, a zaraz potem zmarł. Że poznałam Sternmayera i że nie zostalismy tylko przyjaciólmi. Że…

Ale to przeciez głupota, detale, w dodatku takie, ktore stworzyły mnie :)

Co do historii świata to tak naprawdę nic mnie nie podnieca i nie kreci. Ani epoka faraonów co znęcali sie nad ludźmi, ani wojna pod Grunwaldem ani średniowiecze gdzie kobieta była rowna często pozycją krowie w oborze… Nie kręci mnie nic co juz było… chyba że isniała Atlantyda.  ;) ale to już inna historia. Historia Atlantydy… :) Dlaczego ona ciekawi? Bo choć to przeszlość to gdyby była prawdziwa mogłaby być wizją tego co czeka nas, tego do czego może doprowadzić nas postęp…

I tak znów: Wędrowcze, nie oglądaj się za siebie kiedy wstaje świt, ruszaj dalej w świat, nie zatrzymuj się… A przeszłość zostaw historykom ;)