Archiwum dla styczeń, 2009

Moja.

Posted in Bez kategorii tagi on 16 styczeń 2009, piątek by Iceflame

Jesteś? Jak jesteś to chodź bliżej. Nie mów nic.  Słowa… Mówi się, że świadczą o nas czyny a nie słowa, że słowa nic nie znaczą. Więc jak to się dzieje, że słowa mają taką moc? Że słowo może zranić, że może dać nadzieję, że może nadzieję odebrać, że może na dobrą sprawę niemal wszystko… ?

Więc chodź, podejdź do mnie i nie mów nic. Ja ci powiem. Rozmawiałam z kimś. Smsami. Nie ma jak to orange i pakiet smsów za jeden grosz na długie bezsenne noce :D I w takiej serii smsów, totalnie bez zastanowienia pada  jedno słowo, cztery literki. Moja. “Jak tam moja…?” I ciepło mi się zrobiło, i dobrze jakoś. Nie słyszałam tego całe wieki.

Należeć gdzieś, do kogoś. Być. Od dziś twarz mijana na uczelnianym korytarzu jest zwykłym pryszczatym matematykiem :) A tak w ogóle to matematycy są głupi, wciąż myślą, że świat trzyma sie zasad tak mocno ja matematyka ;) Ale to ciii…

Wędrowcze… Czy możesz być Mój? A może już jesteśmy wzajemnie oswojeni? :)

Twoja Iceflame

Najlepiej rosnę kiedy karmi mnie mój ból…

Posted in Bez kategorii tagi , , , on 7 styczeń 2009, środa by Iceflame

Tytuł – fragment takiej sobie polskiej pioseneczki. :)

Gdzieś w przestrzeni między 20-sto stopniowym mrozem wisi pytanie którego nikt nie chce zadać, z którego nikt nie chce zdać sobie sprawy. Czy będziemy mieli kolejną wojnę światową? Aktualna sytuacja niczego nie pozwala wykluczyć. W obliczu ludzi, którym grozi po prostu zimno żyjemy sobie jak gdyby nigdy nic, może z odrobinę większa ciekawością oglądając wiadomości. Mamy swoje sprawy i swoje tragedie…
… i szłam dzis korytarzem, jak zwykle. Lekko zagubiona, bo pisząc do P. smsy, jakies tam czesc – a ok, czesc. Jakiś drugi glos. Lekkie spojrzenie w górę znad ekranu telefonu. Czesc. – Czesc. I idziemy dalej.
4 pietra niżej kochany creative załozony na uszy i moje ukochane reggae, jeszcze z czasów Michała i koncertów w wiatraku. Za godzinę wpadnie przyjaciel i pogada. choć nie ma na to czasu to przyjedzie. Lubie przyjaźń, boję się bliskości. Już nie chcę więcej choć chcę i pragnę. Już chyba sie nie odważę, choć powinnam. Nienawidzę kogos za to, że z mojego i czyjegos prywatnego życia zrobił ciekawą publiczną plotke w mocno okrojonej postaci. Podejrzewam kto to zrobil i nawet nie wie jak bardzo mnie tym zranił. Takich rzeczy sie juz nie wybacza.
Jakiś czas temu rozmawialam z kims dlaczego tak sie dzieje, że się kończy i wiem, ze miał rację. Nie przyznam sie co powiedzial, bo nie zahaslowuje tej notki.
Staram się Wędrowcze patrzeć bardziej na to co dzieje się dookola mnie. Widzę na Twojej twarzy ból. Nie często ale zbyt często widze ludzi usmiechnętych tylko zewnętrzną wartwą. Pod spodem kryje się ból, którym nie chcą sie podzielić. Ogrania mnie… zniechęcenie. Wędrowcze, przyjdź do mnie i zatańcz ze mną
i wykrzycz ze mną parę piosenek Dżemu olewając czy zdam tę sesję czy nie. Bawmy się, bo inaczej zniechęcę się do końca.

…spadam, powoli spadam, w korytarze świateł w pomruki znaczeń. Spadam jakby nie było całego swiata, jakby nie było nawet mnieeee…

Dzieci ulicy

Posted in Bez kategorii on 2 styczeń 2009, piątek by Iceflame

Sylwester był i minął. Jak to zwykle mija, co roku. Było dobrze, było nawet bosko. Był szampan z gwinta, była wódka. Były chipsy i wydzieranie się przy piosenkach perfektu z dvd. Była gitara i dobry gitarzysta, co zna na pamięc wszystkie kawałki Dżemu. Dobrze było. Był ktoś kto chciałby byc bliżej i rozumiał duszę. Był ktoś kto umiał sie fajnie kłocić i był ktoś z kim można było obgadać wszystkie trendy co do kolorów włosów i zaśpiewać parę piosenek Leniwca :) Hehe, no zajebista ekipa była choć były dodatkowe atrakcje… ;) Ale to ciii ;) Naprawdę polubiłach tych co nie znałam. I nie mogłam trafić lepiej niż na “Wyspę” na tego sylwka, ale…

Wędrowcze, zobaczyłam Jego nową twarz, twarz jakiej nie znałam. Twarz pełną wykrzykników. Wszyscy zostawili je na pastwę losu. Kogo? MŁODE POKOLENIE. Siedziało obok mnie. Dziewczyna, ładna, szczupla. 15 lat. Gdybym nie wiedziała powiedziałabym ze 19 minimum. Dobry nie za mocny makijaż, fajny styl jeżeli chodzi o ciuchy, znajomośc muzyki jakiej ja mieć nie będę. Piwo w ręce, nie pierwsze. Opowiada jak pierwszy raz się upiła. Śmiejemy sie, wszyscy znamy zycie, mamy ze sobą wiele wspólnego… Ktoś lekko zmienia temat – nasze osiemnastki. O tak! jest co wspominać. Myslimy jak bedzie wyglądała ta dziewczyna po swojej osiemnastce. Po paru godzinach ktoś przychodzi wkurzony, jakaś tam zdrada. Jakies tam obietnice. Wszystko dzieje się w gronie młodego pokolenia. Słowa ostrzejsze niz moje – ze nigdy wiecej zadnych zwiazkow, ze juz wystarczy. Chlopak ma 19 lat. Podobno poleciała pięść, czyjaś obita twarz. Dorosłe dzieci zostawione samym sobie. Wiekszośc z nieletnich chla oficjalnie za zgodą rodziców, ci co nieoficjalnie po prostu mieli być w innym miejscu i pić mniej. Rodzice – porozwodzeni albo skłóceni. Albo zajęci młodszym rodzeństwem. Nie wychowywani a chowani. Wychowuje ich ulica. Okoliczna podstawówka i liceum jednocza wszystkich – ich rodzina prawdziwa to kumpel z podwórka. Im starszy tym bardziej jak ojciec bo już więcej o życiu wie. popołudnia i weekendy na wyspie mijają powoli wśród wysokich bloków i szarych ulic osiedla. nie ma tu nic czym na serio można się zająć. Włócząc się po lasach i dziurach, z paczką fajek w kieszeni i zazwyczaj amfą w drugiej młode pokolenie żyje z dnia na dzień. Kocha i nienawidzi, pragnie, marzy, uczy się życia. Walczy o byt, o pieniądze. Czasem gdy ma ich dużo zaczyna śnić z brown sugar na stole. Bo ojciec wyjechał na pól roku. Do Anglii. A matka z siostrami mieszka już gdzie indziej. A potem kończy sie sen i zostają wspomnienia – że zawsze idą sami.
Młodego pokolenia nie złamie nic, Wędrowcze, zebyś ty iedział jak zszokowała mnie ta Jego twarz. Ja jednak miałam trochę inaczej. I może obraz jest przekoloryzowany bo przecież sa dni zwykłe z rodzinnymi obiadkami, godzinami spedzonymi na gadu, i wakacje w górach i w ogóle. I tylko częśc ekipy zaliczała się do tego jeszcze młodego pokolenia ale wiesz co. Mam teraz do nich szacunek. Że dają radę.