Sylwester był i minął. Jak to zwykle mija, co roku. Było dobrze, było nawet bosko. Był szampan z gwinta, była wódka. Były chipsy i wydzieranie się przy piosenkach perfektu z dvd. Była gitara i dobry gitarzysta, co zna na pamięc wszystkie kawałki Dżemu. Dobrze było. Był ktoś kto chciałby byc bliżej i rozumiał duszę. Był ktoś kto umiał sie fajnie kłocić i był ktoś z kim można było obgadać wszystkie trendy co do kolorów włosów i zaśpiewać parę piosenek Leniwca :) Hehe, no zajebista ekipa była choć były dodatkowe atrakcje… ;) Ale to ciii ;) Naprawdę polubiłach tych co nie znałam. I nie mogłam trafić lepiej niż na “Wyspę” na tego sylwka, ale…
Wędrowcze, zobaczyłam Jego nową twarz, twarz jakiej nie znałam. Twarz pełną wykrzykników. Wszyscy zostawili je na pastwę losu. Kogo? MŁODE POKOLENIE. Siedziało obok mnie. Dziewczyna, ładna, szczupla. 15 lat. Gdybym nie wiedziała powiedziałabym ze 19 minimum. Dobry nie za mocny makijaż, fajny styl jeżeli chodzi o ciuchy, znajomośc muzyki jakiej ja mieć nie będę. Piwo w ręce, nie pierwsze. Opowiada jak pierwszy raz się upiła. Śmiejemy sie, wszyscy znamy zycie, mamy ze sobą wiele wspólnego… Ktoś lekko zmienia temat – nasze osiemnastki. O tak! jest co wspominać. Myslimy jak bedzie wyglądała ta dziewczyna po swojej osiemnastce. Po paru godzinach ktoś przychodzi wkurzony, jakaś tam zdrada. Jakies tam obietnice. Wszystko dzieje się w gronie młodego pokolenia. Słowa ostrzejsze niz moje – ze nigdy wiecej zadnych zwiazkow, ze juz wystarczy. Chlopak ma 19 lat. Podobno poleciała pięść, czyjaś obita twarz. Dorosłe dzieci zostawione samym sobie. Wiekszośc z nieletnich chla oficjalnie za zgodą rodziców, ci co nieoficjalnie po prostu mieli być w innym miejscu i pić mniej. Rodzice – porozwodzeni albo skłóceni. Albo zajęci młodszym rodzeństwem. Nie wychowywani a chowani. Wychowuje ich ulica. Okoliczna podstawówka i liceum jednocza wszystkich – ich rodzina prawdziwa to kumpel z podwórka. Im starszy tym bardziej jak ojciec bo już więcej o życiu wie. popołudnia i weekendy na wyspie mijają powoli wśród wysokich bloków i szarych ulic osiedla. nie ma tu nic czym na serio można się zająć. Włócząc się po lasach i dziurach, z paczką fajek w kieszeni i zazwyczaj amfą w drugiej młode pokolenie żyje z dnia na dzień. Kocha i nienawidzi, pragnie, marzy, uczy się życia. Walczy o byt, o pieniądze. Czasem gdy ma ich dużo zaczyna śnić z brown sugar na stole. Bo ojciec wyjechał na pól roku. Do Anglii. A matka z siostrami mieszka już gdzie indziej. A potem kończy sie sen i zostają wspomnienia – że zawsze idą sami.
Młodego pokolenia nie złamie nic, Wędrowcze, zebyś ty iedział jak zszokowała mnie ta Jego twarz. Ja jednak miałam trochę inaczej. I może obraz jest przekoloryzowany bo przecież sa dni zwykłe z rodzinnymi obiadkami, godzinami spedzonymi na gadu, i wakacje w górach i w ogóle. I tylko częśc ekipy zaliczała się do tego jeszcze młodego pokolenia ale wiesz co. Mam teraz do nich szacunek. Że dają radę.