Chwile przemijają a wraz z nimi pomysły różne jak i na końcu razem z nimi mija dany nam czas.
Czasami sama nie wiem czego chce, ale zazwyczaj wiem bardzo dobrze. Jestem wewnętrznie bardzo zmęczona i tylko dotyk jego dłoni dodaje mi sił by wstać, by przezyc kolejny dzień. Nie wyobrażam sobie zycia bez dotyku. Jakoś tak. Powoli nie przeszkadza mi to że on jest jaki jest. I jakos tak fajnie się robi, choć problemów wciąz tak duzo, tak dużo…
Moja sabinka jest teraz już Panią Sabinką i już po weselu i jakby jedno zmartwienie mniej. Z kimś innym za to dzieją się dziwne rzeczy i choć staram się dowiedziec jakie są tego przyczyny a nie skutki, to naprawde się nie da. A zachowuje się wyjątkowo… głupio? Jak można w piątek powiedzieć, że sie nie chce miec ze mna zadnego kontaktu a potem półtorej dnia później twardo być w postawie nigdy-nic-się-nie-stało. Zawieszenie broni… hehe. Ja bym to nazwala inaczej. Predzej w kierunku słów: depresja.
Moja praca magisterska leży odłogiem i już nawet nie ma siły błagac mnie o odrobine uwagi. Nie wiem jak ja to zdam. Staram się dzielić czas po równo na odpoczynek, prace i dwa kierunki studiów ale powoli się wypalam. Ten ogień, ten cały płomień, nawet jesli lodowy ma spore szanse zgasnąć jesli ktoś się o niego nie zatroszczy.
Mój aniół stróz nie przewidzial w swoim grafiku rad sercowych i ten temat jakos kompletnie mi nie wychodzi. I niech wszyscy mówia co tam sobie chcą ale jakie doswiadczenie to ja już mam i nikt mi nie wciśnie kitu że na miłośc trzeba czekac jak za dawnych czasów księzniczki na balkonach wyczekiwały księcia na białym koniu. Poza tym to były księżniczki a ja jestem coprawda podobno zero-workowa jak to ująl ktos niedawno ale jednak ani bogata ani nie mam tyle czasu co księzniczka. :) No i mam wredny charakter. :)
Czasami myśleżeby zniknąc z neta. Tak calkiem. Zlikwidować profil na o2. Zamiast hasel w paru miejscach kliknąc delete. Zmienić numer gadu. Telefonu nie bo w paru urzedach jest podany a urzedy sa wyjątkowo oporne na zmiany :) na razie jakos pomysl ten mija równie szybko jak się pojawia ale pojawia się coraz czesciej…
Coraz rzadziej chce mi się pisać. To chyba z poczucia ze to co pisze nie ma znaczenia, ze nikt mnie nie slucha, ze nie jestem wazna dla nikogo. Nie, nie chodzi tylko o Ten świat ale i o tamten a jesli ktos interesuje sie czakrami to o piatą o kolorze błekitnym i to do tego stopnia ze mam regularne problemy z gardlem i zebami. Nie wiem czemu tak… moze stad tak bardzo dobrze czuję sie z Dzieciakiem. ( tak, tak, znow sie jakos tam przewija… ) Ma nieskonczone poklady spokoju i tej takiej pewnosci siebie w tłumie. Slodki Dzieciak, no :)
Zakochuję sie w mojej nokii 6300 (jest boska!!!) i piosenkach perfectu, i szymona wydry. Chyba świadczy to o ogromnej tesknocie za byciem kochaną ale cóz z tego jeśli życie jest zajebiscie realistyczne i jak tylko trafie na kogoś, kto móglby zmienić mój świat, wplynąc jakoś na mje zycie to jakos mieszka na drugim koncu Polski albo na tyle daleko ze nie jestem w stanie spotkac się z nim częsciej niz raz na tydzień…
Mam ochot przespac z tydzień non stop i może wtedy byłoby jakoś takos w miarę ok. I brak mi witamin bo krew łatwo mi się leje. I mam zawroty głowy czasami…
Cięzko jest trochę no. piszę dziś tak jakoś szczerze i tak jakoś łzawo Wędrowcze. Wybacz. Nie wiem po prostu kiedy napisze następna notkę i to chyba dlatego cala moja poetyczność to cytowanie fragmentów wierszy i piosenek.
A ma koniec znaczenie tytułu – fragment typowo walentynkowego, bardzo pieknego wiersza Szymborskiej :
…”jesteś a więc musisz minąć, miniesz a więc to jest piękne…”