Jakkolwiek to zabrzmi to nic mnie juz nie trzyma ze slowem Iceflame. Tyle długoich miesiecy bardziej bylo tomoje imie niz to w metryce az nagle wszystko sie zmienilo.
komp stoi u mnie w pokoju i moglabym na dlugie godziny zagubic sie w tych pokojach. A nie wiem po co. Nie umiem już pisać. Jakoś tak plus minus od czasu kiedy pogadzilam się z tym że nie znam juz mojego Wariata nie potrafie juz nawet pisac. Myśli zachowuję dla siebie, ewentualnie poduszki. Chociaz myslec jest o kim. Nie dziele sie nimi nawet z Siostrzyczką. Chociaz mam pewne fizyczne podejrzenia dlaczego to faktem jest ze nawet jesc nie jem juz tyle co wczesniej. ledwie polowe chyba. Tak jakby całe flame odeszlo i teraz zostalo mi tylko ice a ono ani tyle ni je ani pisac nie umie.
Nie irytuje się tez tak jak kiedys. Nie moge sie z kims dzis zobaczyc – trudno, zaczeka. Ja – mi wszystko jedno. Z samorzadu mi nie odpisali, ktoś bedzie zly – trudno, studia jeszcze tylko dwa lata niecale. Jeszcze chyba tylko fizyka umie mnie wkurzyc. Ciagle padanie ebloga kiedy codziennie widze napis – nie ma takiego adresu – tez juz mnie nie rusza. Sadze ze nie minie wiele czasu a faktycznie go nie bedzie i moze chociaz paru osobom bedzie zal. a moze nie.
Na wspomnienie jego niebieskich oczu w gardle stoi mi dziwna gula a gdy slysze cos o gorach i jakie sa piekne czuje zazdrosc. Nielubie porazek ale tak wychodzi. Gapie sie teraz na jedna fotkę. Album na necie. z gor ovzywiscie. Zamyslone spojrzenie wiecznego wedrowca. Samotnosc w oczach. Radość. Gładka twarz na której moze wytopic sie kazda emocja jaka sobie zazyczysz. Bez zwiazku z tym co jest w srodku. Widze oczy ktore milcza Niecierpie ich i martwię sie o nie. I choc ktos inny bardzo sie stara to nikt nigdy nie usyszy juz ode mnie juz tego slowa na K bo skonczyly mi sie pokoje w moim swiecie. Taka obietnica dla siebie. Dzis wzielo mnie cos. Dlatego ze zbliza sie rocznica a rocznice jak wszystkim wiadomo to czas podsumowan. ta jest siodma a siedem podobno jest szczesliwe. ciekawe. To jeszcze tylko z tydzien. rowny tydzien. Ach. I nie mysl Wedrowcze ze to takie proste, ze znasz mnie już az tak. To smutna rocznica. I chcę spedzic ja z kims, nie sama. Ale nie bedzie tak. Bede w nia sama jak palec z moim zwyczajnym zyciem, zbyt zwyczajnym by uslyszec choc raz magiczne slowa pelne mocy. Mocy czynienia nawet cudow. Bo czyz nie jest cudem oddac komus wszystko?
Żegnaj Wędrowcze. Idę spać. Zapadnę w słodki sen, w którym wszystko jest mozliwe. Nawet to, co juz ledwo sie pamięta.
DOPISEK:
To nie ja wymysliłam te głupią opcję, że komentowac mogą tylko zalogowani, żeby nie było. Jak ktoś wie jak sie tego badziewia pozbyć – prosze powiedziec. W najbliższym czasie zmiana adresu . Bylaby nawet dziś, ale nie wiem jeszcze gdzie da sie przenieść całe moje archiwum.
NOWY ADRES:
http://waniliowylisc.wordpress.com/
W najbliższych dniach dopiero powstanie. :) Uda mi się przenieść całe archiwum więc mam nadzieję że i wy zostaniecie ze mną. :)