Archiwum kategorii archiwum z ebloga

Odchodzę

Posted in archiwum z ebloga on 7 marzec 2008, piątek by Iceflame

Jakkolwiek to zabrzmi to nic mnie juz nie trzyma ze slowem Iceflame. Tyle długoich miesiecy bardziej bylo tomoje imie niz to w metryce az nagle wszystko sie zmienilo.
komp stoi u mnie w pokoju i moglabym na dlugie godziny zagubic sie w tych pokojach. A nie wiem po co. Nie umiem już pisać. Jakoś tak plus minus od czasu kiedy pogadzilam się z tym że nie znam juz mojego Wariata nie potrafie juz nawet pisac. Myśli zachowuję dla siebie, ewentualnie poduszki. Chociaz myslec jest o kim. Nie dziele sie nimi nawet z Siostrzyczką. Chociaz mam pewne fizyczne podejrzenia dlaczego to faktem jest ze nawet jesc nie jem juz tyle co wczesniej. ledwie polowe chyba. Tak jakby całe flame odeszlo i teraz zostalo mi tylko ice a ono ani tyle ni je ani pisac nie umie.
Nie irytuje się tez tak jak kiedys. Nie moge sie z kims dzis zobaczyc – trudno, zaczeka. Ja – mi wszystko jedno. Z samorzadu mi nie odpisali, ktoś bedzie zly – trudno, studia jeszcze tylko dwa lata niecale. Jeszcze chyba tylko fizyka umie mnie wkurzyc. Ciagle padanie ebloga kiedy codziennie widze napis – nie ma takiego adresu – tez juz mnie nie rusza. Sadze ze nie minie wiele czasu a faktycznie go nie bedzie i moze chociaz paru osobom bedzie zal. a moze nie.

Na wspomnienie jego niebieskich oczu w gardle stoi mi dziwna gula a gdy slysze cos o gorach i jakie sa piekne czuje zazdrosc. Nielubie porazek ale tak wychodzi. Gapie sie teraz na jedna fotkę. Album na necie. z gor ovzywiscie. Zamyslone spojrzenie wiecznego wedrowca. Samotnosc w oczach. Radość. Gładka twarz na której moze wytopic sie kazda emocja jaka sobie zazyczysz. Bez zwiazku z tym co jest w srodku. Widze oczy ktore milcza Niecierpie ich i martwię sie o nie. I choc ktos inny bardzo sie stara to nikt nigdy nie usyszy juz ode mnie juz tego slowa na K bo skonczyly mi sie pokoje w moim swiecie. Taka obietnica dla siebie. Dzis wzielo mnie cos. Dlatego ze zbliza sie rocznica a rocznice jak wszystkim wiadomo to czas podsumowan. ta jest siodma a siedem podobno jest szczesliwe. ciekawe. To jeszcze tylko z tydzien. rowny tydzien. Ach. I nie mysl Wedrowcze ze to takie proste, ze znasz mnie już az tak. To smutna rocznica. I chcę spedzic ja z kims, nie sama. Ale nie bedzie tak. Bede w nia sama jak palec z moim zwyczajnym zyciem, zbyt zwyczajnym by uslyszec choc raz magiczne slowa pelne mocy. Mocy czynienia nawet cudow. Bo czyz nie jest cudem oddac komus wszystko?

Żegnaj Wędrowcze. Idę spać. Zapadnę w słodki sen, w którym wszystko jest mozliwe. Nawet to, co juz ledwo sie pamięta.

DOPISEK:
To nie ja wymysliłam te głupią opcję, że komentowac mogą tylko zalogowani, żeby nie było. Jak ktoś wie jak sie tego badziewia pozbyć – prosze powiedziec. W najbliższym czasie zmiana adresu . Bylaby nawet dziś, ale nie wiem jeszcze gdzie da sie przenieść całe moje archiwum.

NOWY ADRES:
http://waniliowylisc.wordpress.com/
W najbliższych dniach dopiero powstanie. :) Uda mi się przenieść całe archiwum więc mam nadzieję że i wy zostaniecie ze mną. :)

Dożyć

Posted in archiwum z ebloga on 27 luty 2008, środa by Iceflame

Cel jak kazdy inny. Dozyć, nie dac się zajechać.
Wczoraj filmik zobaczony z siostrzyczką. Boolywood. Dobry. Jasna przerwa miedzy pisaniem pdfów na zajęcia z LMI i kuciem do laborek z fizyki. Wszyscy na uczelni uważają że ich przedmiot jest najważniejszy. Mam deja vu z klasy maturalnej, gdzie człowiek starał się wyrobić z zadaniami domowymi a reszta juz go nie obchodzila. Teraz jest o tyle gorzej, że trzeba się tez zając domem – apteki, urzędy, gotowanie obiadów. Nie daje rady. Prozaicznie – nie mam już siły.
Czasami brakuje mi soli by plakać. Jest ktoś kto pomaga. Pomaga się śmiać:) Bo ja bardzo lubię smiech:) Jest taki dobry, taki prozaiczny ale fajny :) No więc śmieję sie z nim, i milczę i smieję i chłonę cieplo prozaicznej szczerości. Szczerości… Boże, to są jeszcze tacy ludzie? :| Szczerość umiera razem z uczuciami, których coraz mniej i mniej i mniej. Bo juz nikt nie umie kochać, juz nikt nie pamięta co to znaczy… Chociaz nie. Sciemniam. Znam parę chlubnych wyjątków :) Czuję dumę że ich znam. :)

Najwazniejsza jednak okazała się muzyka. Na odtwarzaczu królują piosenki z gatunku smetne: Steczkowska i Kayah, Happysad, Myslowitz. No i te dwie piosenki z glebokimi wspomnieniami. Optymistyczne słowa a mi tak smutno gdy je słyszę. Wypełnia mnie bezgraniczna złość. Jestem tak wściekła że nie wiem co zrobić. Pomysł mam jeden.
Cmentarz. Tylko cmentarz. W pojedynkę niestety.

Sunshine

Posted in archiwum z ebloga tagi , on 18 luty 2008, poniedziałek by Iceflame

Minęlo kolejnych parę dni. I swiat nie stoi w miejscu leczzmienia sie dalej. Mój byly wrócił z ferii i zachowuje sie jakby był moim dalekim kuzynem, nawet nie poruszyl temau kiedy moze wziać swoje ksiązki które u mnie zostały. :) To takie … smieszne. I trochę zenujące.
Czas nie stoi w miejscu. Poznalam wyjątkowego czlowieka. On pokazuje mi swoja duszę. To piekne. Takie ważne. Jestem dumna że az tak umial mi zaufać. Wierzę, ze bęzie dobrze, ze nie będzie różowych okularków tylko coś innego. Przyjaźń, zaufanie, magia.

Walentynki minęly. Zgodnie z zamierzeniem nie minęly samotnie. Kino, Mac Donald’s i włóczenie sie ulicami miasta z czerwona rózą. Z kumpelem ale bosko było. :) Sa jeszcze na śląsku fajni faceci ;) Hehe. Żeby tylko rozsądek umial kontrolowac cialo to byłoby świetnie ale co tam, damy radę. :)

Jakoś sie wyrównuje. Zaczytuje sie w ksiązkach ipoezji. Cos wraca, taki wewnętrzny spokój. Czuję się komu7s potrzebna. Chciana. I nie ważne nawet czy to się uda w obie strony. Jest lepiej. Tylko proszę – prozaicznie – Wędrowcze, trzymaj kciuki.

PS. Moon? Ktos widzial Moona ;> ? Co sie stało z jego blogiem??? Ja żądam powrotu!!! :(

Lepiej

Posted in archiwum z ebloga tagi , on 13 luty 2008, środa by Iceflame

Zalezy mi znów. Na kimś. Na kimś kto sam mnie znalazł.
Boje się. Zawieść. Bardzo. Chcę spróbować. Bo warto.
Lepiej mi, bo mialam rację. Już wiem, że tamto to bylo tylko złudzenie. Miłośc jest duzo piekniejsza.

Na początku

Posted in archiwum z ebloga on 12 luty 2008, wtorek by Iceflame

Cos sie skonczyło. Zaczyna sie coś. Móc przytulić, spojrzeć w oczy i powiedzieć że wszystko będzie dobrze, ze nie ma co się martwić. Niby nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki ale ciekawa jestem. Bo u mnie już zdążyło sie pozmieniać i ciekawa jestem co pozmieniało się u niego.
Chyba jednak mam duszę wiecznego Wedrowca. Nie dane mi być gdzies dłużej, wciąz szybko sie zmienia. Jak na razie tylko adres zostal taki sam :)
Bronie sie przed tym dogłębnym uczuciem samotności, który nie wynika z braku towarzystwa czy przyjaciół ale z braku kogos ważnego. Wierzę, że będzie dobrze i że tym razem nie wpakuje sie tak masakrycznie jak ostatnio bo zmiana musi być :) Mam kogos na oku. Nie chcę zapeszać. Nie umiem życ w pojedynkę, zapomniałam jak to sie robi. :) Tym razem spróbuję inaczej. Wędrowcze,prosze trzymaj kciuki. :) stara sie robię, czas pouklladac sobie życie ;).

Życie jest jak książka

Posted in archiwum z ebloga on 6 luty 2008, środa by Iceflame

Życie jest jak książka, zazwyczaj starasz sie przeczytac do końca, czasami Cie nudzi a czasami wywołuje łzy. Porównań może być wiele. no ale kiedy książka wywołuje łzy to znaczy że jest dobra i jeszcze bardziej chce sie czytać.

No to łzy już były ale detal. Dziś już chodze z usmiechem na ustach. Jest dobrze. Tylko jakis taki żal. Do siebie, tylko do siebie. Bo Arek mi kiedys powiedział, że nie uczę sie na błędach. No i miał rację. Hehe. Dopiero teraz jakos tak powoli odkrywam, że dobrze mnie znał. :)

Dni mijają tak szybko… Nie żebym chciala zatrzymać czas, bo w sumie to dobrze mi będzie na nowym semestrze znów na uczelni. Tyle że tak jakby nie czuję że dzieje się coś waznego. Dziwnie tak. Nie tak to miało być. Szkoda. No trochę szkoda.

Czy te oczy mogą kłamać?

Posted in archiwum z ebloga on 28 styczeń 2008, poniedziałek by Iceflame

…chyba nie. Czy ja mógłbym serce złamać itp. ? Gdy się farsa zmienia w dramat, czy te oczy mogą kłamać – ależ skąd!

Kolejny weekend, kolejny kawałek sinusoidy. Tak jakby dolna granica była w niedzielę, znaczy sie wczoraj. Chyba lece w góre już. No cóż.
Dzis dostałam kolejny list z Francji. Mój Muflon wraca na tydzień do kraju już lada dzień i zobaczy się ze mna na bank! Juz nie mogę sie doczekać filozoficznych rozmów o życiowych wyborach. Jej, moich. Brak mi tego było. I o wierze co mi sie zgubiła w tym wszystim. Jak ja kocham rozmawiać! Z ludźmi. Moimi ludźmi. A najbardziej czekam co powie jak opowiem jaki mam problem z Moja-nowa-miłością. Jakaś twórcza opinia sie przyda.
Byłam niedawno na karaoke – nie nie bójcie sie, nie śpiewałam, bydynek jeszcze stoi, mury nie popękały :D
Świetnie sie bawiłam ale te sentymentalne piosenki dobijają mnie jednak. Chciałabym tak bardzo by ktoś dostrzegł moją wartość bo mnie dobrze zna a to raczej nie tak.

Nie chce więcej smecić. Na razie bawie się nieźle w ciagu dni wciąz mając coś do zrobienia. Ale od dzis mam KONIEC SESJI :) Ferie do 18 lutego :D I co ja ze soba zrobię w miedzyczasie? No właśnie nie wiem :( Uczelnia zajmuje za duzo miejsca w moim zyciu, chciałabym to zmienic ale nie wiem jak… A raczej od czego zacząć, poczatki sa najtrudniejsze. Na sam koniec dodam że powstaje we mnie jakaś pozytywna tesknota :) Nie za kims a za czymś, jak tylko dojde do tego co to jest to na pewno poprawi mi to samopoczucie. :)
Pozdrowienia Wędrowcze, uważaj na siebie!

Opornie

Posted in archiwum z ebloga on 24 styczeń 2008, czwartek by Iceflame

Opornie to slowo na czasie. Opornie stawiam pierwsze kroki w sztuce tanca, choc mój nauczyciel naprawde stara sie cos ze mnie zrobić, co umie sie poruszać. :)
Opornie idzie mi wędrówka po waszych swiatach, własciwe zagladam tylko do jednego. Nie chowajcie urazy Wędrowcy. Po prostu nie umiem. Sluchac o czyimś bólu i troskach, brak mi siły. Brak. Opornie.
I w koncu opornie idzie mi moje zycie – i nauka i moja nowa milość, jeśli tak to nazwać. Opornie. Brak mi koncentracji na dowodach o jakiś calkach a milośc po prostu mnie nie kocha. Ech. Znów ten sam scenariusz, dobija mnie to. Że faceci nigdy nie wiedza czego chca i sa pelni sprzeczności. Odbiera mi to całą siłę.

Ostatnio rozmawiałam przez niezastapione gg z kims kto kiedys byl wazny. Śmialismy sie, ze on zostanie ksiedzem a ja zakonnica i zalozymy sobie parafię :D. Pierwszy facet od dawna który mnie rozumiał. I nie trzeba bylo dokańczac zdań i padały odpowiedzi. I został tylko żal, że kiedys zabiły nas kilometry.

Wypełnia mnie smutek w kolorach szarości. Wylewa sie oczami nie zostawiając nawet szarych smug na twarzy. Walcze z nim całą sobą a raczej wszystkimi dostepnymi plytami i mp3 oraz tancem. By na twarzy pozostał usmiech. Ale o miłości czesto pisze sie tak: że Bóg umieścil piekło w samym sercu raju …

Jhoom Barabar Jhoom

Na ostrzu noża

Posted in archiwum z ebloga on 19 styczeń 2008, sobota by Iceflame

… a ty jestes coraz bliżej, jestes tuż o krok … Nie znasz mnie jeszcze z tej strony, mocny charakterek, odrobina bezczelności, myslisz, ze zgodze sie na wszystko, o nie. Bedzie wojna:) Wojna dwóch mocnych charakterów na ostrzu noza. Bedzie słodko, będzie ostro, hehe. Lubie sie kłócic i scierać. To buduje coś mocnego. Będzie bez owijania w bawelnę i w szybkim tempie. A przynajmniej tak powinno być.
W koncu normalnie wrócilam do swojego własnego swiata, w koncu mogę pisac wszystko wprost. Rycerz nadal czyta ale chrzanic to. Wczoraj kumpel pytał sie mnie czy ma szanse na cos wiecej. Zaprzeczylam. Troche sie pokomplikowało bo nie lubie jak kumpel mowi mi cos takiego. Ale to jednak podnosi dodatkowo morale. :) Kawałek wlasnego swiata, czasami zagladam do zamku Iceflame i wiem już, ze nie musze tam nikogo wpuszczać oprócz ciebie Wedrowcze, że nie musze sie tym dzielić. I tylko ty Wędrowcze i siostrzyczka wiecie o mnie az tyle. I dobrze, ufam tylko Tobie i jej az tak. I nawet sobie tak nie ufam a jemu to juz na pewno nie tak.

Dni płyna szybciej lub wolniej. I problemów nadal w cholere i ie ze wszystkim sobie radze. Jakos tak. Siostrzyczka duzo mi pomaga, dogaduje sie jakos z moja mama bo ja juz nie umiem. I bez niej było trudno. Problemy same nie znikną ale jakos tak lepiej mi, wiem, ze nie jestem nigdy sama i żaden facet juz sie w to nie wmiesza aż tak. Dobrze jest. Wedrowcze trzymaj kciuki.

DOPISEK:
Melancholijny dzień, pelen niewypowiedzianych slów. I już cos tam wiem, i troche m smutniej. Czy walczyć? Powiedziałam mu, że ktos kto kocha łatwo sie nie poddaje. Bede walczyć. Tylko jak, jak sprawić by świat z szarego stal sie dla kogoś rózowy?

Moment zwątpienia

Posted in archiwum z ebloga on 16 styczeń 2008, środa by Iceflame

Przyszła pierwsza watpliwośc. Ja kocham ale czy on kocha. Slyszalam juz to slowo tyle razy że choć tak ważne, tak potrzebne, mało mnie przekonuje.
Wędrowcze, pamietasz? Niedawno prosiłam o nauczyciela. Przyszedł. I nawet zabrał mój strach już. Z wyjatkiem jednego. Boję sie że odejdzie. I choć niczego nie żaluję na pewno byloby mi bardzo smutno.

Z prozaicznych :
Zdałam egzamin z fraktali, na niska jak nagrupe ocenę bo 4 ale zdałam. Reszte tez zdam. wiem.
W domu jakas takaś cisza. U mojej przyszywanej siostrzyczki chyba wciąż sie chrzani w związku z tym ja powinnam wychodzic na prostą. Ma mnie uprzedzić jak jej zacznie sie poprawiać, bo wtedy ja znów będe miec kryzys :) Życie.

Tęsknie za troszke juz dawnymi czasami. Za Malenką, za Bravo, za Goską i czytaniem Sapkowskiego na potegę. Za ludźmi ze świeżościa w oczach, z którymi umiałam rozmawiac o wszystkim. Bez krytyki, bez kłótni. Tesknie. Malenka, brak mi Ciebie.