Dla Jack’a
W ciemności zapalonych świec
Twoja twarz – z blizną bólu na prawym policzku – tak prawdziwa,
że urzeka mnie.
Czarno-księżniku!
Jak wielka moc kryje sie w zielonych oczach samotnika,
który me mysli przenika
nim swe usta białe otworzy z czarnymi znakami,
jakże wielka siła w tej postaci sie skrywa,
gdy z kosturem idzie w drogę, co ją mgła rozmywa…
A wiec ja – skromna driada o włosach świetlistych
podarek ci dam – ogień zamknięty w lodzie wieczystym.
Z sentymentu wielkiego do Twojej osoby,
z pamięci mej stworzony (i nie dla ozdoby!),
w słowach tych zaklęty,
co otchłan najciemniejszą rozświetlić potrafi,
byś drogi nie zgubił
kryjąc się w mrocznym cieniu twych masek.
29.01.2007
13 czerwiec 2008, piątek @ 1:38
Wiersz napisany podczas długiej mailowej korespondencji z pewnym wyjątkowym chlopakiem o nicku Jack’s-wasted-life